Funky Koval - Niedoczas


Materiał (posłowie) pochodzi z albumu zbiorczego: Funky Koval.
Autor: Maciej Parowski
Wydawnictwo Egmont, 2002
Materiał został zamieszczony za zgodą autora.


Podobno czwarty, nienapisany i nienarysowany jeszcze album Funky'ego Kovala miał nosić tytuł Dom wariatów. Tak donosił Wojtek Orliński w felietonie Wyborczej przed rokiem, komunikując przy okazji o ideowych konfilktach w autorskim trójkącie twórców kosmicznego detektywa. To prawda, konflikty były i są, ale sto razy łagodniejsze niż na przykład na polskiej scenie. Rzeczywiście, krążyliśmy koło Domu wariatów, choć podobne szanse miały dwa kolejne warianty: Szalony pilot i Aż na koniec świata. Teraz, we wrześniu 2002, najbliżej nam do jeszcze innej wersji - Bez litości.

Funky'ego w trzecim albumie zostawiamy jako bohatera o niepewnej tożsamości, a ziemski świat w przededniu otwarcia terminalu Drolli. Cóż wyleje się z tamtej strony - cywilizacyjne frukta czy kosmiczna katastrofa? Jeśli frukta, to uświetnią nas czy zdemoralizują? Jeśli zaś katastrofa, to ostateczna czy taka, która da Kovalowi i jego drużynie szansę na okazanie heroizmu i bojowej (duchowej, inżynieryjnej, socjalnej) skuteczności?

Jest tak jak w pierwszych albumach. Funky stoi wobec wyzwań przypominających trochę, a więc i alegoryzujących problemy, jakie muszą w Polsce rozwiązywać młodzi Polacy (czyli odbiorcy sztuki popularnej, a więc i czytelnicy Kovala). Świat zmienił się diametralnie, jak w naszym komiksie ludzie zdjęli maski, ale włożyli nowe, na polskiej i globalnej scenie zjawiły sie postaci i zaszły wydarzenia, o jakich w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych nikomu sie nie śniło. Dziś nawet przyszłość wygląda inaczej - kpił amerykański komik po upadku berlińskiego muru - po 11.09.2001słowa te nabrały złowieszczej celności i dosadności.

Mamy z tyłu głowy piętnaście fabularnych tricków, które pozwolą przenieść tę nową atmosferę i nową sytuację na plansze Kovala. Zdumiewające, nawiasem mówiąc, jak pojemnym jest komiks medium, jak wiele można powiedzieć w tej barwnej, ekstrawaganckiej, hałaśliwej mowie, totalnie na pozór skonwencjonalizowanej. Cztery nowe czarno-białe plansze Polcha pokazują jedną z możliwych wycieczek na tę nieznaną ziemię - artystycznie i egzystencjalnie. Pewne jest, że będzie ostrzej, brutalniej, bardziej okrutnie niż dotąd. Ale wiemy też, że jeśli ma to być znów dyskusja ze współczesnością, należy świat postawić na ostrzu. A przyszłość przedstawić wariantowo, alternatywnie. Tam na papierze i tu w czterowymiarowej przestrzeni wszystko zależy od nas.

Oprócz bilansu czasu. Nie mamy i już nigdy nie będziemy miec go tyle, ile podczas powstawania zwłaszcza dwóch pierwszych Kovali. Także dlatego, choć podobno była czarna (czerwona?), nie potrafimy mówić źle o przeszłości. To z niej wyłonił się nam Funky Koval - niepokojący, pyskaty heros i awanturnik, który w najdramatyczniejszych opałach nie podejrzewał, że najgorsze, najtrudniejsze termina dopiero przed nim.

(wrzesień 2002)